Recenzja Assassin’s Creed Black Flag Resynced. Piękniej i fajniej

Assassins Creed Black Flag Resynced recenzja gry
plusy
  • Fantastycznie odnowiona jedna z najlepszych odsłon legendarnej serii
  • Prawdziwa piracka przygoda z masą najróżniejszych aktywności
  • Świetna, filmowa historia, w której nie brakuje mocnych zaskoczeń
  • Niesamowicie wyrazisty bohater, którego nie sposób nie polubić
  • Nowe lokacje, nowe sekrety, nowe misje i historie trzech nowych oficerów pokładowych
  • W oprawie graficznej i animacjach potężny przeskok generacyjny
  • Spektakularnie wyglądająca dynamiczna pogoda
  • Pełna swoboda eksploracji świata, łącznie z nurkowaniem w dowolnym miejscu
  • Ulepszona i bardziej dynamiczna walka
  • Nowe uzbrojenie okrętu i jeszcze lepsze bitwy morskie
  • Żeglowanie i szanty
minusy
  • Wyrzucenie wątków rozgrywających się w teraźniejszości pozostawiło sporą lukę
  • Wybijające się po latach nieścisłości fabularne
  • Niektóre mechaniki zaczerpnięte z Assassin’s Creed Shadows
  • Rezygnacja z zaimplementowania dodatku Freedom Cry
  • Pojawiające się tu i ówdzie stare błędy techniczne
ocena
8
/
10

W takich chwilach jak ta, sam nie wiem czy bardziej się cieszyć, że po 13 latach powraca jedna z moich ulubionych odsłon serii Assassin’s Creed, czy może smucić, że obecna generacja jak nigdy wcześniej usiana jest powrotami. Era PlayStation 5 i Xboxa Series X trwa już od blisko 6 lat, a my bardziej ekscytujemy się odnowionymi grami z przeszłości niż całkowicie nowymi tytułami. Czy branżą gier już totalnie zawładnęła nostalgia? A może po prostu młodzi gracze nie widzą już nic poza Fortnitem, Robloxem bądź Minecraftem? Jest jeszcze trzecia opcja, chyba najgorsza – że całkowicie nowych, intrygująco zapowiadających się marek jest dziś w grach jak na lekarstwo. W tej sytuacji na pojawienie się tak spektakularnie odnowionej legendy nie da się spojrzeć inaczej niż przez pryzmat wielkiego, nieco nostalgicznego hitu. A wiecie co jest najlepsze? Że Assassin’s Creed Black Flag Resynced potrafi bawić lepiej niż niejeden nowy tytuł.

Oczywiście trzeba tu dopowiedzieć, że to nie jest proste odnowienie, jakich przez ostatnie lata nie brakowało. Assassin’s Creed Black Flag Resynced to pełnoprawny remake klasyka, który debiutował jeszcze na PlayStation 3 – niemal od podstaw odbudowany na najnowszej wersji silnika Anvil, potężnie ulepszony i wzbogacony o nową, niewidzianą wcześniej zawartość. Niestety, nie obyło się tu też bez cięć, i to głębokich. O ile jednak wyrzucenie z gry trybu sieciowego z pewnością wyszło jej na dobre, o tyle pozbycie się dość ważnego dla całej historii serii wątku współczesnego może pozostawić uczucie sporego niedosytu. Dlaczego? Tego dowiecie się w naszej recenzji Assassin’s Creed Black Flag Resynced.

Assasssins Creed Black Flag Resynced recenzja gry

Assassin’s Creed Black Flag Resynced – co to jest za gra?

Co prawda seria Assassin’s Creed przez niemal dwie dekady zdążyła potężnie ewoluować, u jej korzeni wciąż leży ten sam sprawdzony schemat klasycznej, przygodowej gry akcji. Co ciekawe jednak pirackiej odsłonie odwiecznego konfliktu między zakonem Templariuszy, a Asasynami, bliżej do początków całego cyklu. W końcu była dopiero czwarta część, choć na swój sposób rewolucyjna, bo oderwana od arabsko-włoskich klimatów i słynnej trylogii Ezio Auditore. A skoro mamy 2026 rok, to dość oczywistym wydaje się, że remake przede wszystkim stawiać będzie na nowoczesność, także w rozgrywce.

Assassins Creed Black Flag Resynced gameplay

Pamiętacie Assassin’s Creed Shadows? Ta znienawidzona przez wielu japońska odsłona serii, sporo użyczyła odnowionym przygodom pirata Edwarda Kenwaya. Oczywiście trzon rozgrywki pozostał taki sam, ale dodano do niego znacznie bardziej otwarty świat i garść nowoczesnych mechanik, które widzieliśmy właśnie w Shadows. Podobnie wygląda tu zatem namierzanie celów, sposób wyboru narzędzi podczas walki czy szukanie sekretów i skrzyń ze skarbami.

Co istotne, w Assassin’s Creed Black Flag Resynced nie znajdziemy jednak elementów RPG obecnych w serii od dobrych kilku lat. Ponownie postawiono na ulepszenia rynsztunku i naszego pirackiego statku. Do tego niezbędne będą jednak materiały, a to oznacza konieczność polowania na dzikie zwierzęta (w tym morską faunę), atakowania statków, okradania plantacji i plądrowania fortów.

Assassins Creed Black Flag Resynced ulepszenia

Assassins Creed Black Flag Resynced podsłuchiwanie

Powracają też inne znane z oryginału aktywności, takie jak choćby nurkowanie z dzwonem nurkowym w poszukiwaniu skarbów, rozbudowa własnej pirackiej osady, rozwiązywanie łamigłówek ze steli Majów, polowania na templariuszy czy zarządzanie stworzoną przez siebie flotą okrętów i wysyłanie ich na misje. Cała reszta jest tu dość standardowa – eliminujemy cele, wykonujemy misje, przekradamy się do strzeżonych obszarów i wykradamy informacje. I wszystko to tym razem po staremu dostajemy w zasadzie „na tacy”, bo znaczniki misji kierują nas do bardzo blisko celu. Resztę załatwia piracki instynkt, czyli coś na kształt tradycyjnego wzroku orła.

Assassins Creed Black Flag Resynced nurkowanie

Assassin’s Creed Black Flag Resynced – ile trwa przejście gry?

Jeśli spodziewaliście się, że nowy Black Flag będzie stosunkowo krótką przygodą, to niestety nie mamy dobrych wieści. O ile główny wątek fabularny może zająć nam około 30 godzin, uwzględniając nowe misje i rozszerzone wątki niektórych postaci, o tyle „wymaksowanie” wszystkiego wymagać będzie znacznie większego wysiłku. Więcej zadań, więcej znajdziek i całkowicie nowe misje Animusa – to wszystko pochłonie dodatkowe godziny. Ba, twórcy Assassin’s Creed Black Flag Resynced zadbali nawet o bonusowe wyzwanie na sam koniec gry – osobny rozdział historii związany z porucznikiem Robertem Maynardem, który faktycznie wsławił się zabiciem Czarnobrodego. Wszystko razem może zabrać nam nawet i 80 godzin. Czujcie się zatem ostrzeżeni.

Assassins Creed Black Flag Resynced Czarnobrody

Assassin’s Creed Black Flag Resynced, czyli historia lubi się powtarzać

Choć remake pozwala opowiedzieć znaną historię nieco inaczej, Assassin’s Creed Black Flag Resynced nie próbuje wymyślać koła na nowo. To wciąż historia pewnego zawadiackiego marynarza, który postanawia wyruszyć z Anglii na Karaiby, by przystąpić do korsarzy i zbić na tym majątek. I wszystko to jak zwykle dla kobiety. Edward Kenway, bo tak nazywa się nasz bohater, przed wyjazdem obiecuje żonie, że wróci po dwóch latach z pokaźną fortuną, licząc, że tym samym pokaże teściowi – angielskiemu kupcowi, że jest godny jego córki. Życie lubi jednak płatać figle.

Assassins Creed Black Flag Resynced bonusowe stroje

Przez kolejne miesiące Edward co prawda wyrabia sobie renomę wśród piratów, ale wciąż nie jest kapitanem statku. Wszystko zmienia się podczas pewnego sztormu i bitwy morskiej, która zatapia oba uczestniczące w starciu okręty. W tym momencie krzyżują się też losy naszego bohatera i Duncana Walpole’a – zdrajcy bractwa asasynów. W efekcie żądny bogactw Edward, podszywając się pod Duncana, zapoczątkowuje lawinę wydarzeń, która wpłynie na jego postrzeganie świata. W samym centrum tego wszystkiego znajdzie tajemniczy Mędrzec oraz legendarne Obserwatorium, które pozwala ponoć śledzić każdą osobę na ziemi.

Assassins Creed Black Flag Resynced templariusze

Assassins Creed Black Flag Resynced recenzja

Ciekawi Was zapewne jak na starą historię wpływają nowe wątki. Cóż, to raczej rozwinięcie i uzupełnienie dotychczasowej opowieści. I tak każdy z trzech oficerów, których będziemy mogli zrekrutować do swojej załogi, wnosi do gry swoją historię, którą będziemy mogli poznać, spełniając kolejne ich prośby. Do tego dochodzą też dodatkowe misje związane kilkoma postaciami historycznymi oraz naszą piracką kryjówką.

Nie chcę nikomu psuć tej pirackiej przygody. Dlatego ograniczę się więc do krótkiego podsumowania. Jeśli pamiętasz jeszcze fabułę oryginału z 2013 roku, to spotkanie z Assassin’s Creed Black Flag Resynced będzie całkiem przyjemnym, nieco nostalgicznym doświadczeniem z kilkoma niespodziankami. Dla tych zaś, którzy dotąd nie mieli okazji poznać historii Edwarda Kenwaya to może być przygoda, której nigdy nie zapomnicie.

Assassins Creed Black Flag Resynced czy warto

Ahoj, przygodo! Jak smakuje „nowy” otwarty świat?

Assassin’s Creed Black Flag już 13 lat temu urzekał niesamowitym, otwartym światem i możliwością żeglowania pośród karaibskich wysepek, gdzie każdy napotkany okręt mógł stać się naszym łupem, a pogoda potrafiła sprawić mało przyjemnego psikusa. Resynced przynosi ze sobą jeszcze więcej swobody. Na żądnego przygód gracza czekają tu nie tylko poukrywane pośród wysp sekrety, ale też spore morskie dno. Wreszcie nie jesteśmy już ograniczeni i możemy nurkować w dowolnym miejscu. Oczywiście wciąż są tutaj miejscówki ze skarbami, do których dostaniemy się wyłącznie z pomocą dzwonu nurkowego, ale poza tym w odświeżonym Black Flagu na odkrycie czekają tajemnice przybrzeżnych raf koralowych.

Assassins Creed Black Flag Resynced żółw

Assassins Creed Black Flag Resynced synchronizacja

A pamiętacie na co najczęściej narzekano po premierze oryginalnej odsłony? Tak, na walkę, która zdaniem wielu była stanowczo za prosta. Nowy system przynosi sporo zmian. Premiowane są w nim perfekcyjne uniki, kontry i skuteczne wykorzystanie dostępnych narzędzi. Pistolet idealnie sprawdza więc do przełamywania obrony trudniejszych przeciwników, linka z ostrzem pozwala przyciągnąć wroga do siebie, a dobrze wyprowadzonym podcięciem możemy błyskawicznie zakończyć starcie, sięgając po ukryte ostrze. Do tego dochodzi jeszcze siarczysty kopniak i dmuchawka z bardzo użytecznymi strzałkami.

Assassins Creed Black Flag Resynced walka

Żeglowanie Kawką – okrętem Edwarda, wciąż jest niesamowicie przyjemne, szczególnie, gdy załoga śpiewa zdobyte przez nas szanty. Pewne zastrzeżenia mam jednak do bitw morskich. Niby twórcy je ulepszyli. Mamy tu choćby nowe rodzaje pocisków. Czemu jednak nie skorzystano z doświadczeń ze Skull & Bones podczas prowadzenia ostrzału? Spędziłem w tym sieciowym odpowiedniku Black Flaga już prawie 1000 godzin (nie śmiejcie się, w pewnym wieku zaczynamy doceniać powtarzalność) i starcia na morzu jest tam rozwiązana o niebo lepiej.

O co dokładnie chodzi? O płynne przełączanie się na uzbrojenie burtowe, dziobowe i rufowe przy ruchu kamery, którą śledzimy wrogą jednostkę. W Assassin’s Creed Black Flag Resynced tak prostego patentu po prostu nie ma. Jeśli musimy szybko skorzystać z armat dziobowych konieczne jest „odejście” burty, przesunięcie kamery na przód i dopiero naciśnięcie celowania. Dobrze chociaż, że abordaż pozostawiono nietknięty.

Assassins Creed Black Flag Resynced - bitwa morska

Karaiby jak malowane, czyli między zachwytem a niedosytem

Przyzwyczajeni do nowoczesnej oprawy graficznej, nie zauważymy pewnie większości ulepszeń Assassin’s Creed Black Flag Resynced. Owszem, modele postaci, a w szczególności detale ubioru wyraźnie rzucają się w oczy. Poza tym jednak reszta otaczającego nas świata może wydać się po prostu naturalna. A jednak ulepszono tu oświetlenie, dodano symulację wiatru, przebudowano tekstury otoczenia i dorzucono całą masę detali. Efekt potrafi być piorunujący… o ile tylko wcześniej zafundujemy sobie choćby krótkie spojrzenie na oryginał z 2013 roku. Wierzcie lub nie, ale eksplorując otwarty świat Assassin’s Creed Black Flag Resynced łatwo wpaść w zachwyt.

Assassins Creed Black Flag Resynced grafika

Assassins Creed Black Flag Resynced żeglowanie

Niestety, nie wszystko jest tu tak doskonałe. W Resynced powracają zatem znane błędy z detekcją kolizji i zawieszaniem się postaci. Ale to mankament, który twórcy naprawią pewnie w niedalekiej przyszłości. Dużo gorzej wygląda sytuacja z brakiem wątków rozgrywających się w teraźniejszości. Ja wiem, że ta historia nie każdemu się podobała, ale miała ona przełożenie na późniejsze wydarzenia. Teraz z tego zrezygnowano, wrzucając do gry misje Animusa i zdobywane informacje z obecnych czasów, które możemy sobie przeczytać, obejrzeć albo posłuchać. Może i wszystko razem tworzy klimat przebywania w Animusie, którym steruje złowieszcze Abstergo, ale ta część odświeżonego Asasyna jakoś mnie nie przekonuje.

gra Assassins Creed Black Flag Resynced

Assassin’s Creed Black Flag Resynced – czy warto zagrać?

W zasadzie już pewnie wiecie jaka będzie odpowiedź – warto, naprawdę! Choć Ubisoft niesamowicie zwlekał z tą premierą, czas wybrał sobie doskonale. Początek wakacji i sezonu ogórkowego to niemal idealne warunki, by wyruszyć na słoneczne Karaiby do Złotej Ery Piractwa i przeżyć tam fantastyczną przygodę. Nawet jeśli będziemy robić to już drugi raz. Cóż, nostalgia to siła, z którą jeszcze nikt nie wygrał. Dla spokojności ducha lepiej po prostu się jej poddać i cieszyć się powrotem legendy Edwarda Kenwaya – owładniętego żądzą bogactwa pirata, który został asasynem.

Assassins Creed Black Flag Resynced - atak na fort

Grę Assassin’s Creed Black Flag Resynced w wydaniu na konsolę PlayStation 5 otrzymaliśmy bezpłatnie na potrzeby niniejszej recenzji od jej wydawcy – firmy Ubisoft.

Komenatarze

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Komentarze są dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników.
Logowanie lub darmowa rejestracja.

Zobacz też…

Najnowsze