Recenzja Call of Duty: Black Ops 7 – i po co były te eksperymenty?

Call of Duty Black Ops 7 - Emma Kagan
plusy
  • Rozgrywka PvP w trybach wieloosobowych potrafi sprawić sporą frajdę
  • Bardzo dobry model strzelania i całkiem pokaźny arsenał
  • Satysfakcjonujący rozwój broni
  • Spora liczba naprawdę dobrze przygotowanych map
  • Misje w otwartym świecie po ukończeniu kampanii fabularnej to całkiem miłe urozmaicenie
  • Łączone doświadczenie ze wszystkich trybów gry
  • Niezła oprawa audiowizualna
minusy
  • Kampania fabularna wyłącznie w trybie współpracy
  • Bezsensowna i niesamowicie chaotyczna fabuła, której ukończenie nie daje satysfakcji
  • Przeciwnicy to gąbki na kule
  • Rozdmuchany do granic możliwości grind
  • Jeszcze większy chaos w trybie Zombie
  • Odradzanie się od razu pod lufą przeciwnika zdarza się tu zbyt często
  • Szalone tempo i chaos rozgrywki wieloosobowej nie wszystkim się spodoba
  • To bardziej aktualizacja niż całkowicie nowa gra
ocena
6
/
10

Jak najkrócej podsumować Call of Duty Black Ops 7? Na pierwszy rzut oka pasowałoby chyba „miało być wielkie WOW, a wyszło jak zwykle”. Tyle że tym razem wyszło nawet gorzej niż zwykle. Ktoś tam na górze pomyślał bowiem, że skoro seria Black Ops kręciła się wokół spisków rządowych, tajnych operacji, prania mózgu i zacierania się granicy między rzeczywistością a halucynacjami, to należy jeszcze mocniej przekręcić wajchę w stronę wojny psychologicznej pełnej wizualnych omamów i… totalnie absurdalnych pomysłów. Efekt? Gra, w której podczas kampanii fabularnej co rusz zaliczamy opad szczęki, zastanawiając się co tu się właściwie przed chwilą „odjeniepawliło”.

Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że przecież Call of Duty Black Ops 6 było całkiem miłym zaskoczeniem. Nie żeby dorównało największy odsłonom tej serii pokroju Call of Duty 4: Modern Warfare czy choćby pierwsze Call of Duty: Black Ops z 2010 roku, ale na tle bylejakości i dziwnych eksperymentów z ostatnich lat (tak, spoglądam teraz w kierunku Black Ops IIII), zeszłoroczna odsłona wypadała zaskakująco dobrze. No ale było, minęło. Wygląda na to, że ekstremalny plan wydawniczy Activision (a także i Microsoftu), w którym co roku po prostu musi wyjść nowa odsłona Call of Duty, znów daje o sobie znać.

Call of Duty Black Ops 7 Mason i spółka

Kampania fabularna Black Ops 7 wygląda trochę jak zlepek przypadkowych pomysłów, które nie dość, że sięgają do scen z przeszłości serii (co samo w sobie nie jest złe, o ile pamiętacie co zdarzyło się tam wcześniej), to jeszcze mocne, jednoosobowe doświadczenie zamieniają w dość osobliwą czteroosobową kooperację. Oczywiście możecie powiedzieć, że przecież Call of Duty od dawna nie kupuje się dla trybu fabularnego. Może i tak – choć w multi też nie obyło się bez pewnych kontrowersji.

Call of Duty Black Ops 7 endgame

Call of Duty Black Ops 7 – co to jest za gra?

Mówcie co chcecie, ale Call of Duty to jedna z ikon branży gier. Nawet jeśli ostatnio seria ta przeżywa spory kryzys, to przecież towarzyszy nam ona już od 23 lat. Nie znać tego strzelankowego cyklu to tak jakby nie znać GTA. I choć ta druga przez ostatnie lata przeszła dużo większą ewolucje (stając się również jednym z prekursorów wieloletniego odcinania kuponów od jednej tylko gry), to i Call of Duty odcisnęło olbrzymie piętno na rozgrywkach sieciowych. W wielkim skrócie – to właśnie ta seria, zaraz obok Battlefielda, nadała rytm współczesnym sieciowym strzelankom i w dużej mierze określiła ich styl.

Call of Duty Black Ops 7 gameplay

Co zatem znajdziemy w Call of Duty Black Ops 7? Na pierwszy rzut oka totalną klasykę – fabularny tryb kampanii, różne rodzaje sieciowych potyczek na kilkunastu mapach oraz survivalowe Zombie. A czemu „na pierwszy rzut oka”? Bo od poprzedniej odsłony tej serii trochę się tu jednak zmieniło. I dotyczy to nie tylko serwowanej nam opowieści.

Call of Duty Black Ops 7 Razer

Call of Duty Black Ops 7 – ile trwa przejście gry?

Podobnie jak miało to miejsce w przypadku Battlefield 6 także i tu „przejście gry” dotyczyć może wyłącznie trybu kampanii. W końcu to od nas zależy jak długo będziemy bawić się trybami sieciowymi, których jest tu przecież całkiem sporo. Call of Duty Black Ops 7 dorzuca do tego jednak jeszcze jedną zmienną – nietypowy Endgame, w który możemy zagrać po ukończeniu misji fabularnych i który da się powtarzać w zasadzie w nieskończoność.

Call of Duty Black Ops 7 etap końcowy

Nie licząc tej specyficznej misji (więcej o niej za chwilę) przejście kampanii zajmuje koło 5-6 godzin. Sporo zależy tu jednak od towarzyszącej nam trójki graczy i tego jak szybko jesteśmy w stanie rozwiązać przygotowane przez twórców zagadki. Nie zawsze bowiem w Call of Duty Black Ops 7 otrzymujemy jednoznaczne wskazówki. Czasem wymagać to może koordynacji z innymi graczami, a czasem „zwykłego” znalezienia dalszej drogi w spowitym mrokiem labiryncie. Dość powiedzieć, że zdarzają się tu sytuacje, gdy inni gracze nie robią nic, czekając aż my odwalimy za nich całą robotę.

Call of Duty Black Ops 7 kooperacja

Kampania Call of Duty Black Ops 7 – jedno wielkie nieporozumienie

Naprawdę nie wiem, jak można było zepsuć wrażenie dobrze poukładanej historii z Black Ops 6. Mieliśmy tam przecież i nieźle zarysowane polityczne zawirowania, i szpiegowską grę w kotka i myszkę. Ba, były nawet ciekawie zaprojektowane misje, w których tradycyjnie przeskakiwaliśmy z kontynentu na kontynent, by walczyć w różnorodnym terenie, ale też uczestniczyć w dużo bardziej subtelnych akcjach pokroju gali na Kapitolu czy aukcji w kasynie Avalonu. Wszystko było na tyle dobrze poukładane, że opowiadaną tam historię poznawało się z przyjemnością. Niestety tego samego nie da się powiedzieć o historii serwowanej nam przez Call of Duty Black Ops 7.

Call of Duty Black Ops 7 halucynacje

Nie zagłębiając się zbytnio w fabularne zawiłości – w końcu nikt nie lubi, gdy psuje mu się zabawę (nawet tak słabą, jak tutaj) – ograniczę się do ogólnego zarysowania tej opowieści. Głównym bohaterem nowej gry jest znany już miłośnikom tej serii David „Section” Mason, którego poznaliśmy w Call of Duty: Black Ops II z 2012 roku. Powraca też motyw Kołyski, czyli broni biologiczno-cybernetycznej, która teraz potrafi wpływać na postrzeganie świata przez ludzi posiadających wszczepy. W efekcie powoduje to paranoje i halucynacje, kończące się często tragicznie. Za jej produkcją stoi potężna organizacja zwana Gildią, której celem jest przeprojektowanie świata jaki znamy.

Call of Duty Black Ops 7 kołyska

Call of Duty Black Ops 7 rozgrywka

Do tej pory brzmi to nawet nieźle, prawda? Dalej jest niestety tylko gorzej. Okazuje się bowiem, że nasz bohater – wraz z trójką kompanów ze swojego oddziału – już na samym początku gry zostaje wystawiony na działanie Kołyski. Od tego momentu rzeczywistość zaczyna mieszać się z halucynacjami. Powiecie – „a cóż w tym takiego strasznego? Przecież i w poprzednich odsłonach Black Ops był obecny motyw zacierania się granicy między rzeczywistością i iluzją.” A i owszem, był. Tyle że nigdy nie przybierał tak niedorzecznej formy jak w „siódemce”.

Call of Duty Black Ops 7 - lokacje

Call of Duty Black Ops 7 - dziwne miejscówki

Dość powiedzieć, że tutaj na porządku dziennym są spadające z nieba ogromne maczety, gigapająki ze szczękami jak pułapki na niedźwiedzie, latające demony czy gigantyczna roślina będąca jednym z bossów. Kulminacją absurdu jest jednak scena gdzieś w połowie gry, gdy naszym przeciwnikiem jest gargantuiczna wersja jednego z członków oddziału – Mike’a Harpera, w którego wcielił się Michael Rooker. Ta jedna scena potrafi spowodować, że człowiekowi mimowolnie wyrywa się z ust „WHAT THE F@#$#!”.

Call of Duty Black Ops 7 absurdalny boss

A wiecie co w tym wszystkim jest najgorsze? Że jeśli w takim momencie powiemy sobie – „Nie! Mam dość!” i wyjdziemy z gry to niestety, po powrocie będziemy zmuszeni powtarzać całą misję od początku. W Call of Duty Black Ops 7 nie ma autozapisu w kluczowych momentach. Nie ma też możliwości zapauzowania gry, bo cała rozgrywka odbywa się po sieci, w trybie kooperacji. Myślicie pewnie, że wystarczy wyłączyć dobieranie graczy, by móc bawić się samotnie. A i owszem, można i tak. Tyle że wówczas gra traci sens – nasi towarzysze znikają (nie zastępują ich postacie sterowane przez AI), a przecież to ich halucynacje są częścią tej opowieści.

Call of Duty Black Ops 7 czekanie na reanimacje

A pamiętacie, jak wspominałem o „endgame” w trybie kampanii? Ktoś tam na górze, w kierownictwie projektu uznał, że skoro mamy kooperację to warto skorzystać z gotowych już pomysłów. Ostatnia misja zbudowana więc została na bazie trybu Zombie z Call of Duty: Modern Warfare 3 – wiecie, tej wariacji DMZ z Call of Duty Warzone.

Call of Duty Black Ops 7 mapa endgame

Otrzymujemy więc wielką, otwartą mapę z czterema strefami różniącymi się poziomem trudności i masą najróżniejszych misji. Są też punkty ewakuacji, w których trzeba wcześniej odeprzeć elitarnego wroga, i licznik odliczający czas do wypuszczenia Kołyski. A, i na mapie nie jesteśmy sami – inne zespoły graczy też tutaj urzędują. Efekt? Kampania fabularna Call of Duty Black Ops 7 to najbardziej chaotyczne i absurdalne doświadczenie w całej, długiej historii tej serii. Jak na kilkanaście głównych odsłon i jeszcze więcej spin-offów to naprawdę ponury rekord.

Call of Duty Black Ops 7 poziom operatora w endgame

Call of Duty Black Ops 7 w sieci, czyli wciąż emocjonujące strzelanie

Co prawda tym razem mam pewne zastrzeżenia do zbyt szybkiego tempa wieloosobowej rozgrywki (Time-to Kill wydaje się nieco za niski), ale w ogólnym rozrachunku zabawa w sieci wciąż dostarcza sporo frajdy. Owszem, ginie się tu często i gęsto, ale gdy już opanujemy podstawy, przyzwyczaimy się do poprawionego ruchu wielokierunkowego i podniesiemy nieco poziom ulubionej broni, rozgrywka mniej frustruje, a dużo bardziej bawi. Z czasem przestajemy nawet zwracać uwagę na idiotyczne punkty odrodzeń, które potrafią wrzucić nas prosto pod lufę wroga. A swoją drogą to trochę żenujące, że po tylu testach tego nie wyłapano.

Call of Duty Black Ops 7 tryb wieloosobowy

Jak na Call of Duty przystało, dostajemy tu kilka dobrze znanych trybów sieciowych, z klasycznymi Deathmatchem Drużynowym na czele. Jest też Spór 20 na 20, w którym pojawiają się pojazdy i który zawsze rozpoczynamy od powietrznego desantu na miejsce starcia czy Standardowy Młyn, w którym mieszane są różne tryby. W tym miejscu warto dodać, że lobby nie są resetowane po meczach, dzięki czemu, gdy trafimy na niezłą ekipę, możemy bawić się z nią przez dłuższy czas.

Call of Duty Black Ops 7 statystyki pomeczowe

W Call of Duty Black Ops 7 już na starcie dostajemy 16 nowych map, z których część przeznaczona jest do bardziej klasycznych starć 6 na 6 graczy. Do tego ponownie dorzucono system rozwoju broni, który tym razem jeszcze bardziej rozbudowano. Teraz kolejne poziomy odblokowywane są nawet przy granatach. Co to oznacza? Oczywiście – jeszcze większy grind. Na pocieszenie dodam tylko, że tym razem zdobywanie doświadczenia dzielone jest pomiędzy wszystkie dostępne tryby. Mówimy tu jednak raczej tylko o głównej randze i arsenale, bo część umiejętności zdobytych przez operatorów w kooperacyjnym etapie końcowym dostępna jest jedynie tam.

Call of Duty Black Ops 7 zdobywane kamuflaże

Call of Duty Black Ops 7 – Zombiaki wracają do korzeni?

Przynajmniej takie było główne założenie twórców trybu Zombie. Czy to się udało? Po części tak. Na standardowej mapie Prochy Potępionych czuć ducha kultowej rozgrywki z nieumarłymi z Call of Duty Black Ops 2. Mamy tu bowiem kilka połączonych ze sobą aren, pomiędzy którymi przemieszczamy się za pomocą ciężarówki. Oczywiście wszędzie polują na nas hordy zombiaków, przez co konieczna jest pełna współpraca z resztą zespołu. Tu jednak pojawiają się schody, bo w trakcie kilku meczy ani razu nie udało mi się trafić na dobrze ogarniętą drużynę.

Call of Duty Black Ops 7 postacie do trybu Zombie

Niektórzy grają solo, inni wychodzą w trakcie potyczki zostawiając nas na pastwę losu. Nie pomaga tu też panujący na mapie ogólny chaos. Być może z czasem tryb Zombie jeszcze się „ułoży”, ale na razie to zabawa głównie dla najbardziej zatwardziałych fanów tego typu zabawy. Reszta graczy raczej szybko poczuje tu frustrację zamiast nostalgii.

Call of Duty Black Ops 7 - rozgrywka w trybie Zombie

Oprawa audiowizualna Call of Duty Black Ops 7

Jeśli myśleliście, że Activision w końcu porzuci autorski silnik IW i zastąpi go czymś nowocześniejszym to mamy dla Was dwie wiadomości – dobrą i złą. Zła jest taka, że to wciąż IW 9.0. Dobra zaś – że co nieco tu poprawiono i ulepszono, dzięki czemu grafika na zbliżeniach postaci prezentuje się nawet lepiej niż w poprzedniej odsłonie. Gorzej wypada niestety otwarty świat, w którym toczy się część misji. Zapomnijcie o tak fantastycznych miejscówkach jak słynne kasyno w Avalon. W Black Ops 7 pojawiają się co prawda bardzo klimatyczne lokacje, ale do graficznego przepychu sporo brakuje.

Call of Duty Black Ops 7 grafika

Całkiem nieźle wypada za to udźwiękowienie Call of Duty Black Ops 7. Miło posłuchać charakterystycznego, chropowatego głosu Michaela Rookera. Równie dobrze zrealizowano też odgłosy wybuchów, zamka broni czy pocisków odbijających się od ścian i metalowych rur. Zastanawiający jest jednak niemal zupełny brak ścieżki dźwiękowej. Znaczy niby jest, ale słuchać ją w tle na tyle rzadko, a do tego jest tak bezbarwna, że właściwie stanowi tylko mało znaczące tło wydarzeń rozgrywających się na ekranie.

Call of Duty Black Ops 7 recenzja

Call of Duty Black Ops 7 – czy warto zagrać?

Jak odpowiedzieć na takie pytanie po tylu słowach krytyki? Jedyne co przychodzi mi do głowy to: „warto… jeśli nie macie nic lepszego do grania, a dodatkowo macie wykupionego Game Pass Ultimate”. Coś, co jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się niemożliwe – przegrana Call of Duty z konkurencją – dziś to już brutalna rzeczywistość. Black Ops 7 przegrywa z kretesem nie tylko z Battlefield 6, ale też z ARC Raiders, które w premierowy weekend nowej gry Activision zdołało przyciągnąć więcej graczy niż seria, która przez lata wydawała się absolutnie nie do ruszenia.

Call of Duty Black Ops 7 wybór broni

Jak widać, eksperymenty nie zawsze są dobre. Bycie oryginalnym wymaga nieco więcej odwagi niż powielanie znanych schematów i żonglowanie absurdalnymi pomysłami. Z jednej strony trochę szkoda zmarnowanego potencjału Call of Duty Black Ops 7, z drugiej jednak taki kubeł zimnej wody dla twórców tej serii może okazać się zbawienny. Może dzięki tej lekcji dostaniemy w przyszłym roku grę naprawdę dobrą, godną miana sukcesora legendy.

Call of Duty Black Ops 7 recenzja gry

Komenatarze

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Komentarze są dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników.
Logowanie lub darmowa rejestracja.

Zobacz też…

Najnowsze