Recenzja Ghost of Yotei. Tarantino byłby dumny

Ghost of Yotei - Atsu
plusy
  • Kolejna fenomenalna, filmowa opowieść balansująca na krawędzi westernu i kina samurajskiego
  • Niezła kreacja głównej bohaterki, której faktycznie kibicujemy
  • Jeszcze lepszy, bardziej brutalny system walki i większy wybór broni
  • Wyjątkowo rozbudowane drzewko rozwoju naszej bohaterki, z całą masą różnych umiejętności
  • Mnóstwo aktywności pobocznych i nierzadko całkiem zaskakujące misje opcjonalne
  • Zapierające dech w piersiach krajobrazy i wielki, otwarty świat, który eksploruje się z niesamowitą przyjemnością
  • Wyjątkowo satysfakcjonujący czas gry – to zabawa na wiele godzin
  • Świetne wykorzystanie możliwości kontrolera DualSense
  • Fantastyczna oprawa dźwiękowa
minusy
  • Sporo zapożyczeń z Ghost of Tsushima – od aktywności pobocznych, po różne mechaniki, co nie wszystkim musi się podobać
  • Powtarzalność niektórych aktywności i momentami spadające tempo gry
  • Mało satysfakcjonujący system wyborów podczas dialogów
  • Widoczne czasem graficzne uproszczenia pokroju wyraźnie mniej szczegółowych twarzy postaci
  • Sporadyczne błędy techniczne
ocena
9
/
10
Tech Mate - Znak Świetna Gra
Tech Mate - Znak Świetna Gra

Oj, dziwne rzeczy dzieją się ostatnio w branży gier. Bardzo dziwne. Kiedyś wszystko wydawało się prostsze – zapowiedź mocnego, ekskluzywnego tytułu, czy to dla PlayStation czy też Xboxa, wywoływała niemal zawsze niezmąconą falę entuzjazmu. Nie było kontrowersji związanych z decyzjami dotyczącymi obsady, nieprzemyślanymi wypowiedziami niektórych twórców czy wyborem żeńskiej postaci jako głównej bohaterki gry. Jeśli już zdarzały się jakieś dramy to raczej nie były one tak wielkiego kalibru, żeby odbijać się czkawką. Tymczasem Ghost of Yotei – jakby nie patrzeć niemal pewny hit na PS5 – niemal od samego początku ma pod górkę. Najpierw krytykowano wybór kobiecej bohaterki, a tuż przed premierą rozpętało się jeszcze małe piekiełko z publicznym bojkotem gry. Bardzo szkoda, bo Ghost of Yotei to naprawdę świetna produkcja – z prawdziwe angażującą fabułą, zadziwiająco pięknymi krajobrazami i niesamowicie wciągającą rozgrywką. A że czasem pojawia się tu uczucie déjà vu – cóż, tak to już z tymi duchowymi spadkobiercami bywa.

A pamiętacie jeszcze awanturę jaka towarzyszyła premierze Assassin’s Creed Shadow? Okazuje się, że tamten tytuł łączy z Ghost of Yotei nie tylko podobny klimat przedpremierowych narzekań i dyskusji. Serwowana nam tutaj opowieść zemście do złudzenia przypomina tę z produkcji Ubisoftu, a może nawet bardziej – z Kill Billa. Wszak mamy tu i podobną paczką wyjątkowo barwnych rzezimieszków, na których później przyjdzie nam polować, i iście filmowe sceny rodzinnej tragedii, którą wywołali. Na szczęście jednak na tym podobieństwa się kończą, bo Ghost of Yotei szybko pokazuje, że ma na siebie własny pomysł, bez potrzeby oglądania się na kogokolwiek.

Ghost of Yotei Atsu

Ghost of Yotei – co to jest za gra?

Pamiętacie jeszcze grę Ghost of Tsushima? Ta wydana w 2020 roku produkcja fenomenalnie zwieńczała generację PlayStation 4, udowadniając, że można stworzyć porywającą grę w samurajskich klimatach, z genialnym systemem walki i iście filmową fabułą. W pewnym sensie Ghost of Yotei jest kontynuacją tamtego tytułu, wciąż osadzoną w feudalnej Japonii, choć w innych czasach i z innym bohaterem. Wspólnym mianownikiem obu tych przygodowych gier akcji jest jednak postać „ducha”, czyli postaci, który swoimi działaniami tworzy legendę ogarniętej rządzą zemsty zjawy. Różnica jest taka, że Atsu – naszej protagonistce w Ghost of Yotei – znacznie bliżej do takiego spragnionego krwi demona niż bohaterowi „jedynki”. Jakby nie patrzeć, od pierwszych chwil gry nasza wojowniczka przedstawiana jest tutaj jako Onryō – zjawa skrzywdzonej za życia kobiety, która powraca z zaświatów mając tylko jeden cel: krwawą zemstę.

Ghost of Yotei recenzja

No dobrze, ale ktoś może teraz zapytać – skoro Ghost of Yotei to swoisty duchowy spadkobierca Ghost of Tsushima, to ile tak naprawdę tamtej gry znalazło się w nowej opowieści? No cóż, twórcy ze studia Sucker Punch nie ukrywali, że przy produkcji tego tytułu wykorzystali szereg dawnych pomysłów – niektóre wydają się być niemal identyczne, inne zostały lekko poprawione. Znów ganiamy zatem za lisami, kąpiemy się w gorących źródłach, by zwiększyć swoje zdrowie i ćwiczymy na bambusowych stojakach dla zwiększenia siły duchowej. Każda z tych aktywności potrafi nas jednak w pewnym momencie zaskoczyć. Bo choć mamy tu sporą powtarzalność niektórych zadań, to jednak twórcy zadbali o to, aby żadna czynność nie zaczęła nas nużyć. Między innymi dlatego dużo większy nacisk położono tu też na swobodną eksplorację, do której w pomysłowy sposób niemal bezwiednie jesteśmy skłaniani.

Ghost of Yotei gameplay

Ghost of Yotei – ile trwa przejście gry?

Jeśli liczycie na szybką przebieżkę od startu do zakończenia historii Atsu, to muszę was rozczarować – w Ghost of Yotei będzie to szalenie trudne. Nie dlatego, że się nie da – napisy końcowe można zobaczyć po jakichś 30-40 godzinach, bo tyle mniej więcej trwa tutaj główny wątek fabularny. Po prostu mapa Ezo, którą na początku tutaj otrzymujemy, cały czas zapełnia się jakimiś dodatkowymi miejscówkami i potencjalnymi aktywnościami.

Ghost of Yotei - mapa świata

Jeśli damy się porwać odkrywaniu kolejnych krain tej niezwykłej wyspy – co jest bardzo proste przy tylu zachwycających krajobrazach i miejscówkach – to nawet się nie obejrzymy jak spędzimy tu grubo ponad 60 godzin, ciesząc oczy każdym pojedynkiem, przypadkowym spotkaniem czy inną, niespodziewaną atrakcją. Ezo urzeka, oczarowuje i nie pozwala oderwać się od ekranu.

Ghost of Yotei tryb fotograficzny

Ezo jak malowane, czyli zachwycający świat Ghost of Yotei

Wiecie jaka scena Ghost of Tsushima najbardziej utkwiła mi w pamięci? Gdy wraz z Jinem Sakaiem pędziliśmy konno przez pole wysokich traw i przechylając się w siodle muskaliśmy ich czubki. I nie chodzi tu tylko o wymowne nawiązanie do kultowego Gladiatora Ridleya Scotta. Filmowość tej sceny, jej klimat i olśniewający wręcz krajobraz Cuszimy sprawił, że z miejsca zakochałem się w tamtym tytule. Czy wyspa Ezo (dzisiejsze Hokkaido) z Ghost of Yotei była w stanie przyćmić tamto fenomenalne wrażenie? Oj, i to jeszcze jak.

Ghost of Yotei Ezo

Zacznijmy może od tego, że Ezo jest niesamowicie różnorodne – raz przemierzamy tu zielone łąki pełne kwiatów, by chwilę później, w miarę postępów w eksploracji i posuwania się bardziej na północ wyspy, podziwiać gęste lasy, drzewa pokrywające się jesiennym szkarłatem czy górskie okolice spowite grubą warstwą śniegu. I wszystko to prezentuje się tu absolutnie fenomenalnie. Szczególnie gdy mijamy biegnące po polach wielkie stada dzikich koni, obserwujemy przechadzające się tu i ówdzie jelenie czy podkradamy się do stojących na polu żurawi. Zachwycać się możemy też tańczącą na nocnym niebie zorzą polarną, unoszącymi się na wietrze liśćmi, motylami czy stadami spłoszonych ptaków, które wylatują nam niemal spod stóp. Dość powiedzieć, że podczas gry wielokrotnie zatrzymywałem się tylko po to by z pomocą trybu fotograficznego uchwycić zjawiskowość chwili.

Ghost of Yotei ogrodyGhost of Yotei zimaGhost of Yotei zorza polarna

I choć na pierwszy rzut oka Ezo może wydawać się dzikie i opustoszałe, to właśnie ta surowość tego świata i samotne jego przemierzanie, nierzadko nie napotykając przy tym nikogo przez długi czas, budują niepowtarzalny klimat wędrówki naszej bohaterki. W połączeniu z bogatą fauną i subtelnymi elementami lokalnej mitologii (to kolejny element, o który zadbali tu twórcy gry) Ezo tworzy świat, do którego chce się wracać tylko po to, by chłonąć jego atmosferę.

Ghost of Yotei jazda konna

Oczywiście w Ghost of Yotei nie mogło zabraknąć cyklu dnia i nocy oraz zmiennych warunków pogodowych, które razem potrafią całkowicie odmienić nastrój wędrówki – od porannych mgieł po zamiecie śnieżne, w czasie których trzeba szczególnie uważać, by nie zamarznąć. A takich detali jest tu naprawdę całe mrowie.

Ghost of Yotei lisy

Historia pewnej zemsty, czyli fabuła Ghost of Yotei

Motyw Onryō, czyli kobiety-demona łaknącego zemsty nie wziął się tutaj przypadkowo. Początek opowieści Atsu jest dość podobny do historii Naoe z Assassin’s Creed Shadows, z tą różnicą, że w Ghost of Yotei z rąk grupki typków spod ciemnej gwiazdy ginie cała rodzina naszej bohaterki, a ona sama zostaje pozostawiona na śmierć przybita mieczem do płonącego drzewa. Ta scena pojawia się w czasie gry wielokrotnie w różnych retrospekcjach, bo i Atsu wciąż przeżywa ją na nowo. Stanowi ona jednak siłę napędową jej polowania na członków Szóstki z Yotei, jak przyjęło się nazywać w tych stronach tę bandę oprychów. W końcu dziewczyna wymalowuje sobie ich imiona na białej szarfie przytroczonej do pasa, a później – po zabiciu kolejnych celów – przekreśla je krwią ze swojego miecza.

Ghost of Yotei Wąż

Choć fabuła cały czas kręci się tu wokół owej zemsty, to w czasie gry pojawiają się też inne, bardziej poboczne wątki, które mogą mieć postać albo pojedynczych misji albo nieco dłuższego ciągu zadań powiązanych z jakąś konkretną postacią, która w ten czy inny sposób wpływa na naszą bohaterkę. Może to być mistrz władający konkretną bronią, u którego pobieramy nauki i otrzymujemy nowy oręż albo rzemieślnik, dzięki któremu ulepszymy nasz arsenał.

Ghost of Yotei Onryo

Co ciekawe, w miarę postępów w fabule zaczynamy też odczuwać sporą presję, bo podobnie jak to miało miejsce w ostatnich odsłonach serii Assassin’s Creed, także i tutaj zaczyna się polowanie na naszą bohaterkę. Poza patrolami ciężkozbrojnych zabójców w świecie Ghost of Yotei pełno jest roninów gotowych przygarnąć rosnącą nagrodę za naszą głowę. Odniosłem wręcz wrażenie, że część takich pojedynków jest tutaj generowana proceduralnie. System ten zaprojektowano jednak na tyle dobrze, że towarzyszą im zupełnie inne dialogi.

Ghost of Yotei eskorta

Przygoda, od której ciężko się oderwać, czyli rozgrywka w Ghost of Yotei

Na pierwszy rzut oka Ghost of Yotei wygląda jak typowa przygodowa gra akcji. Już przy okazji przygód Jina Sakaia pojawiały się wymowne porównania, że tak właśnie powinna wyglądać japońska odsłona Assassin’s Creed. W końcu mieliśmy tam całkiem sprawnie zrealizowany system walki, z rewelacyjną mechaniką jednego, śmiertelnego cięcia i wyjątkowo zgrabnie wplecione skrytobójstwa. Opowieść o Atsu i jej zemście pod względem rozgrywki idzie jednak znacznie dalej, choć trzeba chwilę w ten tytuł pograć, aby się o tym przekonać.

Ghost of Yotei pojedynek

Co takiego nadzwyczajnego przynosi zatem Ghost of Yotei? Po pierwsze dużo ciekawszą i bardziej rozbudowaną walkę. Zamiast zmian postaw w czasie walki mamy różne rodzaje broni – od pojedynczej katany po kusarigamę (łańcuch z sierpem). Każda z nich ma tu swoje zastosowanie, a od szybkiej, świadomej zmiany niejednokrotnie zależy powodzenie całego starcia. Oczywiście korzystamy też z łuków, różnego rodzaju ładunków, kunai czy broni palnej. Wszystko to zaś sprawia, że walka nie jest w stanie nas tutaj znudzić. I to nawet jeśli w czasie bardziej wymagających pojedynków raz za razem dostajemy srogie baty. Bo musicie wiedzieć, że niektórzy, potężniejsi bossowie bywają tak upierdliwi, że z frustracji łatwo pogryźć gamepada albo konsolę.

Ghost of Yotei pokonany przeciwnik

Z walką nieodłącznie związane jest też drzewko umiejętności, które akurat w tym przypadku zostało potężnie rozbudowane. Oprócz podstawowych umiejętności i tych związanych z różnymi rodzajami dzierżonej przez nas broni, listę uzupełniono o zdolności „demona” Onryo, zemstę i wilcze wsparcie. Nie chce tutaj zbyt dużo zdradzać, by nie zepsuć nikomu niespodzianki. Dość powiedzieć jednak, że tak duża liczba różnych zmiennych skłania nas do jeszcze bardziej wytężonej eksploracji otwartego świata, która pomoże nam odblokować pozostałe umiejętności.

Ghost of Yotei drzewko umiejętności

Co ciekawe, w Ghost of Yotei dostajemy niemal pustą mapę, którą uzupełniamy nie tylko przez swobodną eksplorację, ale też za pomocą zdobywanych informacji czy kupowanych map. Z tym ostatnim wiąże się zresztą dodatkowa mechanika, w której dopasowujemy otrzymany fragment do topografii naszej mapy. Fajnym patentem jest tu też mechanika obozowania, podczas którego mogą odwiedzać nas losowe postacie. Rozmowy z nimi mogą dać nam cenne wskazówki czy to dotyczące jakichś miejscówek, czy nawet całych zadań.

Ghost of Yotei - obozowanie

Tym co dodatkowo podkręca tu zabawę są wspominane już wcześniej aktywności poboczne. I to nie tylko te znane już z poprzedniej części gry. W Ghost of Yotei komponujemy nowe pieśni na shamisenie, malujemy obrazy, poszukujemy lisich talizmanów, pomagamy wilkom, ogrywamy innych roninów w zeni-hajiki (rodzaj gry hazardowej opartej na pstrykaniu monet) i bawimy się w łowcę głów, tropiąc i eliminując różnego rodzaju bandziorów, za którymi wystawiono listy gończe. Ba, w grze pojawiają się nawet misje, które ocierają się o mity – wyjątkowo klimatyczne i nierzadko trudno wytłumaczalne, ale za to z naprawdę wartościowymi nagrodami.

Ghost of Yotei rynsztunek

Cieszyć oczy, nadstawiając ucha, czyli o oprawie audiowizualnej Ghost of Yotei słów kilka

Choć można zachwycać się światem Ghost of Yotei, nie da się być tu całkowicie bezkrytycznym. PlayStation 5 ma już swoje lata, a wersja Pro – mimo że mocniejsza – też ma tu swoje ograniczenia. Widać, że twórcy musieli tu nieco balansować jakością grafiki. I o ile główni bohaterowie tej opowieści potrafią prezentować się wspaniale, o tyle modele postaci pobocznych i niektóre miejscówki mogą wywołać ból gałek ocznych u bardziej wrażliwych purystów wizualnych. Szczególnie twarze potrafią tu niestety wyglądać naprawdę szpetnie.

Ghost of Yotei grafika

Warto dodać, że gra posiada kilka trybów graficznych – wydajność, jakość i śledzenie promieni. Jest też jeden specjalnie dedykowany PlayStation 5 Pro, ze śledzeniem promieni i 60 klatkami na sekundę. Czy wygląda to lepiej niż na zwykłej PS5? Możecie ocenić to sami, bo zdjęcia, które tu widzicie pochodzą właśnie z PS5 Pro i owego specjalnego trybu dla tej wersji konsoli.

Ghost of Yotei PS5 Pro

Ghost of Yotei PlayStation 5 Pro

Złego słowa nie powiem za to na udźwiękowienie Ghost of Yotei. Ścieżka muzyczna jest świetna – klimatyczna, ale też przypominająca nieco filmowe spaghetti westerny. Niemal perfekcyjnie została tu też zrealizowana przestrzenność dźwięku, odgłosy, a nawet dubbing. Znakomicie wykorzystano tu również możliwości kontrolera DualSense – od jego głośniczka, poprzez wibrację, aż po gładzik i adaptacyjne triggery. Co tu dużo mówić – Ghost of Yotei to gra stworzona pod PlayStation.

Ghost of Yotei dźwiękGhost of Yotei kowalstwo

Ghost of Yotei – czy warto zagrać?

Jeśli masz PlayStation 5 i podobało ci się Ghost of Tsushima, odpowiedź na wyżej postawione pytanie jest raczej prosta – w Ghost of Yotei zagrać wręcz trzeba. Pal licho te wszystkie narzekania i bojkoty, ta gra jest zbyt dobra, żeby ot tak machnąć na nią ręką. Sucker Punch naprawdę się tutaj przyłożyło, by dać nam nie tylko ciekawą, rozbudowaną historię, ale też niesamowicie angażującą rozgrywkę.

I choć zapewne zaraz podniosą się głosy, że w Ghost of Yotei zabrakło rewolucyjnej iskry, która wyniosłaby tę serię na nextgenowe wyżyny, mam wrażenie, że opowieść o Atsu tego po prostu nie potrzebowała. Może kolejna część, która w bliżej nieokreślonej przyszłości pojawi się na PS6 zaserwuje nam prawdziwe trzęsienie ziemi. Na razie jednak warto docenić ogrom pracy włożonej w ten tytuł. Skoro gra sprawia niebywałą frajdę nie pozwalając oderwać się od telewizora to chyba jest więcej niż dobrze, no nie?

Ghost of Yotei - Atsu z rodziną

Komenatarze

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Komentarze są dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników.
Logowanie lub darmowa rejestracja.

Zobacz też…

Najnowsze