Recenzja gry REANIMAL. Z dużej chmury mały deszcz

REANIMAL recenzja gry
plusy
  • Dużo mroczniejsza i bardziej brutalna opowieść z dziecięcymi bohaterami w rolach głównych
  • Fenomenalna, ciężka atmosfera i całkiem różnorodna rozgrywka
  • Znakomicie budowane napięcie, także filmowym kadrowaniem
  • Przerażające, klimatyczne lokacje i potwory, które potrafią (delikatnie) zjeżyć włosy na głowie
  • Nieźle wplecione zagadki przestrzenne
  • Dodatkowy lokalny i sieciowy tryb kooperacji dla dwóch graczy (+crossplay)
  • Niezła, mroczna oprawa wizualna i znakomite udźwiękowienie
  • Postacie wreszcie przemówiły
minusy
  • Zbyt duże pole do interpretacji opowiadanej historii zostawia nas z poczuciem niedosytu
  • Czasem dość irytujące, nieprecyzyjne sterowanie
  • Długość gry może delikatnie zaskoczyć
  • Niektóre bardziej emocjonujące sceny zdradzane są za wcześnie specyficznym ustawieniem kamery
  • Sztuczna inteligencja pomocnika momentami zawodzi
  • Niepotrzebne wydłużone sceny po śmierci naszej postaci, które potrafią zepsuć budowany dramatyzm
ocena
8
/
10

Wystarczy jedno spojrzenie na fotkę bądź kadr ze zwiastuna REANIMAL, by domyślić się, że mamy tu do czynienia z horrorem. A z czym kojarzy się Wam dobry horror? Z mroczną, ciężką atmosferą? Z jump scare’ami, które jeżą włosy na głowie? A może ze stopniowo budowanym napięciem, wywołującym gęsią skórkę na plecach? Nowa gra twórców słynnej już serii Little Nightmares dorzuca do tego jeszcze wyjątkowo niepokojącą dwuznaczność. Nie pierwszy raz zresztą, bo i Małe Koszmarki zostawiały nam spore pole do samodzielnej interpretacji. Co ciekawe, REANIMAL idzie pod tym względem jeszcze dalej, co niekoniecznie wychodzi temu tytułowi na zdrowie. Czy twórcom udało się jednak spełnić obietnice dojrzalszej, mroczniejszej i bardziej dosłownej fabuły oraz znacznie brutalniejszej, przerażającej rozgrywki? Cóż, trochę tak… a trochę nie.

Nie zrozumcie mnie źle, REANIMAL ma w sobie sporą cząstkę całkiem niezłego horroru. Szumne obietnice sugerowały jednak znacznie mocniejsze, podszyte strachem doświadczenie. Tymczasem nowa gra, choć w wielu miejscach faktycznie dosadniejsza i bardziej bezwzględna, rzadko kiedy potrafi naprawdę przestraszyć.

Reanimal recenzja gry

Twórcy obiecywali odejście od subtelnego, baśniowego uroku Little Nightmares na rzecz dużo bardziej poruszających, często makabrycznych obrazów, których w ostatecznym rozrachunku otrzymaliśmy tu zdecydowanie zbyt mało, by mówić o jakimś faktycznym przełomie. W efekcie REANIMAL z powodzeniem mógłby uchodzić za kolejną część Małych Koszmarków. No może nieco bardziej brutalną i krwawą, ale o bardzo podobnym ładunku strachu.

gra Reanimal

REANIMAL – co to za gra?

Zapewne wiecie, że marka Little Nightmares trafiła już pod nowe skrzydła. Trzecia część tej serii wyszła spod ręki całkiem utalentowanego studia Supermassive Games, które zasłynęło wcześniej ze znakomitego horroru Until Dawn i całkiem udanej, przerażającej antologii The Dark Pictures. Niestety Little Nightmares 3 wyraźnie im nie wyszło. A czemu o tym wspominam? Bo Tarsier Studios, czyli ojcowie sukcesu dwóch pierwszych części, w REANIMAL powtarzają niemal dokładnie tę samą, sprawdzoną formułę. Mamy tu zatem dwójkę bohaterów, których możemy prowadzić samotnie bądź w lokalnej i sieciowej kooperacji. Mamy makabrycznych przeciwników i świat rodem z sennych koszmarów. Mamy wreszcie typową dla tamtej serii rozgrywkę, będącą zlepkiem przygody, gry akcji, przestrzennych łamigłówek i grozy.

Reanimal czy warto

A różnice? Oczywiście są, bo ma to być przecież swoiste rozwinięcie dawnych pomysłów i przesunięcie granicy ku większej dosłowności. Dzięki temu w REANIMAL pojawiają się na przykład dialogi (i to dubbingowane!). I choć jest ich niewiele, to w pewien sposób pchają narrację na bardziej konkretne tory. Żeby jednak była jasność – pomimo tego zabiegu i pozornego ułatwienia, interpretacja całej opowieści wciąż usłana jest całą masą znaków zapytania, pozostając głównie w gestii naszych domysłów.

Reanimal - zdjęcie z rozgrywki

REANIMAL – ile trwa przejście gry?

Dla niektórych może to być spore zaskoczenie, bo w końcu ostatnie dwie odsłony należącego do tego samego gatunku Little Nightmares pozwalały na nieco dłuższą zabawę. Niestety, w tym przypadku trzeba przygotować się na wyjątkowo krótką rozgrywkę – w zależności od tego, czy zdecydujemy się po prostu podążać za fabułą, bądź przeszukiwać zakamarki, zbierając różne znajdźki, przejście REANIMAL „zabierze” nam od 4 do – w porywach – 6 godzin. Czy to dużo? Raczej nie, ale trzeba pamiętać, że mamy tu do czynienia z tytułem znacznie niżej wycenionym (169 zł za wersje standardową), co samo w sobie może sugerować dużo krótszą przygodę.

Reanimal kooperacja

REANIMAL – opowieść jak z sennego koszmaru

Wiecie już, że fabuła REANIMAL pozostawia wiele niedopowiedzeń, które sami musimy sobie uzupełnić. Niełatwo więc dokładnie opisać o czym opowiada ta gra. Twórcy zdradzili jednak wcześniej, że jej bohaterami jest rodzeństwo – brat i siostra, którzy wspólnie ruszają na pomoc zaginionym przyjaciołom. Brzmi prosto, prawda? Tyle że piekielny, pełen przedziwnych monstrów świat, który przemierzamy wraz z naszą dwójką, szybko okazuje się swoistą projekcją rodzinnych traum z przeszłości bohaterów. Nieprzypadkowo twórcy nazwali zresztą swoją grę REANIMAL, co może nasuwać skojarzenia zarówno z ponownym odrodzeniem, jak i ze zezwierzęceniem.

Reanimal wspólne granie

I choć nadmiar najróżniejszej symboliki początkowo nam nie wadzi – po prostu nie zwracamy na to większej uwagi – z czasem, gdy próbujemy połączyć wszystkie kropki, zaczynamy gubić się w domysłach. Dość powiedzieć, że po dwóch przejściach gry, za każdym razem miałem nieco inne przemyślenia, co do tego, co właściwie zdarzyło się między naszymi bohaterami. A musicie wiedzieć, że niektóre sceny – szczególnie te przy końcu gry – nie tylko wywołują niepokój, ale też i spore obrzydzenie, co jeszcze potęguje mroczną stronę całej tej historii i jej prawdziwego początku.

gra Reanimal

Oczywiście nie dałoby się zbudować tak mrocznej, ciężkiej atmosfery bez niezwykłego projektu świata. Lokacje, które przemierzamy w REANIMAL, to z pozoru zbitek unikalnych miejscówek – od tajemniczego osiedla z jeszcze dziwniejszą pralnią, poprzez stację kolejową i zatopione miasto, aż po uszkodzony okręt wojenny i pole bitwy. Ba, droga prowadzi nas też przez wzbudzającą niepokój farmę świń, tonący w mroku sierociniec, a nawet morskie głębiny. I wszędzie tam czekają nas spotkania z przerażającymi przeciwnikami.

Reanimal - wagon kolejowy

No dobrze, tu może nieco przesadziłem, bo poza nielicznymi wyjątkami, ani odwiedzane miejscówki, ani tym bardziej napotykane monstra raczej nie spowodują, że nagle, po jakiejś bardziej emocjonującej akcji, będziecie musieli odłożyć pada, by uspokoić skołatane nerwy. Niektóre rzeczy faktycznie mogą delikatnie przerazić, jak na przykład człowiek wychodzący z napuchniętych zwłok, wielka świnia zjadająca inną świnie czy sceny z dziwną, zmutowaną owcą, które przewijają się przez całą opowieść. Wszystko to jednak jest dużo „bezpieczniejsze” niż sugerowały to wcześniejsze zapowiedzi gry.

Reanimal - etap podwodny

REANIMAL – makabra, która zatrzymała się w pół kroku

Lekkie rozminięcie się obietnic twórców z tym, co faktycznie tu otrzymaliśmy widać też w samej rozgrywce. Bo choć REANIMAL faktycznie momentami straszy i buduje napięcie, to rzadko decyduje się pójść za ciosem. I dotyczy to nie tylko projektowania zagrożeń, które bywają podobne do tego co widzieliśmy już w Małych Koszmarkach, ale także samych mechanik rozgrywki. Nie spodziewajcie się tu zatem jakiejś szczególnie wielkiej rewolucji – w REANIMAL niemal wszystko sprowadza się do szukania dalszej drogi. „Niemal”, bo jak zwykle w grze ukryto kilka różnych znajdziek, ze znanymi już maskami na czele.

recenzja Reanimal

Oczywiście twórcy wykorzystują fakt, że mamy tu dwójkę bohaterów – stąd aktywności idealnie skrojone pod obecny w grze tryb kooperacji (lokalny i sieciowy). Pomagamy sobie więc podczas wchodzenia na większe przeszkody, otwierania przejść, poruszania się w labiryncie wąskich kładek będąc związanym sznurem, a nawet celowania z bazooki (tak, tak, w REANIMAL pojawiają się i takie motywy). A co, jeśli nie mamy partnera do wspólnej zabawy? Wówczas spokojnie możemy zdać się na pomocnika sterowanego przez sztuczną inteligencję. Obiera to może nieco rumieńców całej zabawie – w końcu dogadywanie się z drugim graczem, czy to siedzącym na tej samej kanapie, czy przez sieć potrafi podkręcić emocje – ale twórcy postarali się, by nie było to aż tak odczuwalne podczas samotnej przygody.

Reanimal dwóch graczy

A czy można mieć jakieś zastrzeżenia, co do samej rozgrywki w REANIMAL? Owszem, można. Pomimo w miarę różnorodnych miejscówek kilka razy powielane są niemal identyczne schematy. Dotyczy to w szczególności ucieczek przed potworami, w czasie których kamera umiejscowiona jest najczęściej przed naszymi bohaterami, oraz przekradania się cichcem za plecami różnych monstrów. Oczywiście te sekcje mogą różnić się detalami, ale pod względem ogólnych mechanik prezentują się bardzo podobnie, zmuszając nas do wykorzystania tych samych, już wyuczonych ruchów.

gra twórców Little Nightmares

Reanimal skradanie obok potwora

Oprawa audiowizualna REANIMAL, czyli mocny klimat budowany obrazem i dźwiękiem

Choć na pierwszy rzut oka może na to nie wyglądać, pod względem graficznym REANIMAL potrafi zachwycić. Bo choć ciężka, mroczna atmosfera wyziera z każdego kadru tej produkcji, a zastosowane filtry odbierają nieco wyrazistości całej oprawie, poziom detali jest tu zaskakująco duży. Nie zawsze będzie czas by to docenić – w końcu budowane napięcie pcha nas tutaj do przodu, ale nie da się zaprzeczyć, że to już w pełni next-genowa produkcja. Spójrzcie zresztą na zdjęcia z gry – jak doskonale twórcy wykorzystują tu zabawę światłem i cieniem.

Reanimal rozgrywka czołgiem

REANIMAL zasługuje też na spore pochwały ze względu na udźwiękowienie. Sam podczas rozgrywki korzystałem z wielokanałowego soundbara i muszę przyznać, że przestrzenność dźwięku robi tu absolutnie fantastyczną robotę. Nieważne czy aktualnie przemierzacie opuszczone miasteczko czy wysoki las z ciałami wywieszonymi na gałęziach, odgłosy dochodzące raz z tyłu z prawej, raz z przodu z lewej, potrafią przyprawić o ciarki na plecach.

Reanimal las

Reanimal – czy warto zagrać?

Jak najbardziej warto! Co prawda nie jest to ani tak mocna, ani tym bardziej odkrywcza produkcja, jak obiecywali jej twórcy, ale jej przechodzenie potrafi dostarczyć sporych emocji. Co więcej, REANIMAL ma w sobie to coś, co powoduje, że wcale nie tak łatwo odejść od gry. Z tego względu też większość z Was przejdzie ją pewnie w jednym posiedzeniu. Co najważniejsze jednak, jestem niemal pewny, że na jednej rozgrywce się tutaj nie skończy. Zbyt dużo tu poukrywanych tajemnic. Ba, twórcy zadbali tu nawet o ukryte, dodatkowe zakończenie, które odblokuje się po spełnieniu określonych warunków. Jeśli zatem lubicie takie klimaty i podobały Wam się pierwsze części serii Little Nightmares, to REANIMAL również Was nie zawiedzie. A że to nie do końca tak straszna opowieść, jak początkowo mogłoby się wydawać… no cóż, może następny razem?

Reanimal czy warto zagrać

Komenatarze

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Komentarze są dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników.
Logowanie lub darmowa rejestracja.

Zobacz też…

Najnowsze