Świnia lecąca dronem spowodowała problemy z dostawą energii. Brzmi to jak żart, ale wcale nim nie jest.
Z powodu kiepskich warunków drogowych, rolnik chciał przetransportować świnie do rzeźni, korzystając z dużego drona. To miało mu oszczędzić czas i wysiłek. Mówimy tu o dużej maciorze, a nie o małym prosiaczku.

No co może pójść nie tak? Podczas lotu dronem ze świnią, rolnik zahaczył linie energetyczne wysokiego napięcia, dron się zaplątał w kable i utknął. Tak oto świnia wisiała nad ziemią przez prawie 10 godzin, a cała okolica została bez prądu. Po tym czasie została zdjęta przez straż pożarną.

Powiedziałbym, że świnia żyła długo i szczęśliwie, ale najpewniej dziś jest już kabanosem. Sytuacja miała miejsce w Chinach w prowincji Syczuan.











