Lepszy od Wiedźmina 3 – graliśmy w The Blood of Dawnwalker

The Blood of Dawnwalker gameplay

Czy jest ktoś, kto nie słyszał o The Blood of Dawnwalker? Jeśli tylko interesujecie się grami, to tego tytułu nie dało się przegapić. O tej polskiej produkcji studia Rebel Wolves od kilkunastu miesięcy „trąbią” bowiem niemal wszystkie branżowe media, wieszcząc jej spory sukces. Ba, pojawiały się tu nawet porównania do Wiedźmina 3, z którym ta mroczna opowieść o wampirach ma dzielić podobną atmosferę. Trudno się zresztą dziwić, skoro wśród twórców The Blood of Dawnwalker znaleźli się branżowi weterani, którzy pracowali właśnie przy Dzikim Gonie i Cyberpunku 2077. A jednak mi wciąż w tym projekcie czegoś brakowało. Czegoś co zdołałoby mnie porwać. Nie zrobił tego dotąd ani pierwszy zwiastun fabularny, ani tym bardziej prezentacje rozgrywki. Dlatego za pokaz The Blood of Dawnwalker jechałem bez wielkich oczekiwań. Wracałem już jednak z totalnie zmienionym nastawieniem. Panie i Panowie – szykuje się nam naprawdę wielka niespodzianka.

Podczas pokazu zorganizowanego przez studio Rebel Wolves i polskiego wydawcę The Blood of Dawnwalker – firmę Cenega S.A. otrzymaliśmy możliwość zapoznania się ze sporym wycinkiem gry. Co najważniejsze jednak nie był to ściśle wyselekcjonowany kawałek, a sam początek fabuły. Oczywiście pewne ograniczenia były, ale wynikały one przede wszystkim z dość specyficznego podejścia do misji, z którymi wiąże się najważniejsza cecha gry – upływający czas. Bo to, że na ukończenie gry będziemy tu mieli jedynie 30 dni i 30 nocy to zapewne wiecie. Możecie jednak nie wiedzieć, jak faktycznie wpływa to na rozgrywkę. I to było moim pierwszym zaskoczeniem.

The Blood of Dawnwalker walka

W The Blood of Dawnwalker nie zrobisz wszystkiego

Jeśli jesteście typem gracza, który „czyści” całą mapę ze wszystkich możliwych zadań, to w tej grze może Was czekać spora niespodzianka. Wspomniany system upływu czasu, przypisany niektórym misjom, może powodować, że po prostu zabraknie Wam czasu. Grając obok Patryka co jakiś czas zaglądałem mu w ekran, żeby sprawdzić w którym jest punkcie fabuły. W pewnej chwili roześmiał się na głos podczas rozmowy z jakimiś postaciami, które zleciły mu zadanie. Myślałem, że jak wrócę do wioski znajdę tych dwóch ziomków i dowiem się o co chodziło. Niestety, nie przewidziałem, że misja, którą właśnie robiłem i która „obliczona” była na dwie jednostki czasu, nagle mocno się wydłuży.

The Blood of Dawnwalker grafika

Bo musicie wiedzieć, że każdy dzień i każda noc w The Blood of Dawnwalker podzielone są na osiem segmentów czasowych. Dostając zadanie, które możemy oczywiście także odrzucić, od razu widzimy, ile zajmie nam ono czasu. A przynajmniej „ile powinno zająć”, bo bardzo często okazuje, że „po drodze” będziemy musieli podjąć decyzję, czy poświęcić na coś dodatkowy czas. Nie chce nikomu psuć zabawy, dam tu więc dość neutralny przykład – idąc na ryby z dziećmi możemy się zatrzymać, by dam im się pobawić. Niby nic, a kosztuje nas jeden segment czasu. Oczywiście, wiele takich decyzji ma swoje konsekwencje, które wpływają nie tylko na przebieg fabuły, ale i na otaczający nas świat.

The Blood of Dawnwalker postacie

Chodzący za dnia, czyli jak być początkującym wampirem

Pamiętacie pierwszy zwiastun The Blood of Dawnwalker? Ten z królem ścigającym naszego bohatera, który próbować uciec chorą siostrą, i krwawym atakiem wampirów. To punkt wyjścia dla dalszej historii. Brencis – bardzo stary przywódca kliki wampirów zaczyna zaprowadzać swoje dość brutalne porządki na przejętych ziemiach Kotliny Sangorskiej. Jednym z obowiązków mieszkańców stało się uczestniczenia w coniedzielnych Krwawych Mszach. Pewnie domyślacie się już o co chodzi.

The Blood of Dawnwalker Brencis

The Blood of Dawnwalker wampiry

Na skutek pewnych nie do końca jasnych wydarzeń nasz bohater o imieniu Coen, wbrew swojej woli, zostaje przemieniony w wampira. I tu zaczyna się prawdziwa zabawa. Nagle otwierają się przed nami dodatkowe możliwości – możemy chodzić po ścianach, atakować pazurami i odzyskiwać zdrowie zaspakajając głód krwi. Później dojdą oczywiście dodatkowe zdolności, bo wampiryzm ma w The Blood of Dawnwalker swoje własne drzewko rozwoju, zaraz obok walki mieczem i czarnej magii.

The Blood of Dawnwalker Coen wampir

Coen nie jest jednak zwykłym wampirem. Pozostawiony na śmierć w promieniach wschodzącego słońca budzi się w dzień bez jakichkolwiek wampirzych mocy. Coś jak Fiona ze Shreka – „za dnia pięknością, w nocy zaś szkaradą”. Dlatego tak ważny jest tu ów system upływu czasu. Niektórych rzeczy nie zrobimy za dnia, a niektórych w nocy. Wejście na wieżę obserwacyjną, która może pokazać nam otaczające nas istotne miejscówki łatwiejsze będzie dla wampira, ale już przekroczenie przez niego progu domostwa wymaga wcześniejszego zaproszenia.

The Blood of Dawnwalker - drzewko wampiryzmu

Najważniejsze jednak jest to jak w The Blood of Dawnwalker rozwija się fabuła. Choć gra podsuwa nam różne misje i wybory, w żadnym momencie z tych czterech godzin jakie z nią spędziłem, nie miałem wrażenia, że coś tu jest wymuszone albo gdzieś pojawiła się wyraźna luka fabularna. Fabuła płynie niesamowicie naturalnie i to niezależnie od naszych wyborów. Największym zaskoczeniem, i to zarówno dla mnie, jak i dla Patryka, okazała się możliwość uratowania pewnej postaci. Obaj myśleliśmy, że to kluczowa scena dla całej fabuły, która nakierowuje ją na pewne z góry ustalone tory. Jak wyjaśnili nam jednak później twórcy gry, tę postać jak najbardziej da się uratować, choć prawie 80% grających robi dokładnie ten sam błąd co my.

The Blood of Dawnwalker - trening walki

Wiedźmin 3.5? Blisko, naprawdę blisko

Co prawda już w zeszłym roku, po opublikowaniu filmów z rozgrywki, w sieci mówiło się, że w The Blood of Dawnwalker wyraźnie czuć klimaty Wiedźmina 3. Gdy usiądziemy jednak do gry szybko zauważamy, że to coś więcej niż proste podobieństwo. To bardziej ciekawe rozwinięcie tamtej atmosfery. Muzyka, średniowieczne lokacje, potwory, a nawet specyficzna moc wampirzego widzenia – to wszystko przywołuje skojarzenia z ostatnimi przygodami Białego Wilka. Ale wiecie co jest w tym najlepsze? Że w żadnym momencie nie czułem, że gra nazbyt mocno wzoruje się na Wiedźminie. Za to historia, klimat i polski dubbing (który nierzadko wywołuje ciarki na plecach) są tu tak doskonałe, że ciężko mi było odejść do monitora po zakończeniu pokazu. I nie tylko mi, bo także Patryk stwierdził, że ma ochotę na więcej.

The Blood of Dawnwalker - mapa świata

The Blood of Dawnwalker – niespodzianka 2026 roku?

Przyznam szczerze – przed pokazem nie za bardzo wierzyłem w tę grę. Gier o wampirach już trochę było, a i popędzający nas motyw czasu wydawał mi się trochę nazbyt przekombinowany. Dziś patrzę już na The Blood of Dawnwalker inaczej. Niesamowite, że wystarczyły cztery godziny, by tytuł ten awansował do trójki najbardziej oczekiwanych gier tego roku. Jeśli więc dotąd nie interesowaliście się tym tematem, to radzę jak najszybciej nadrobić zaległości. Bardzo możliwe, że ten mroczny erpeg okaże czarnym koniem tego roku. Mnie jego twórcy już kupili.

The Blood of Dawnwalker - przeciwnicy

Komenatarze

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Komentarze są dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników.
Logowanie lub darmowa rejestracja.

Zobacz też…

Najnowsze