WARSAW RISING: Miasto Bohaterów – recenzja gry

Warsaw Rising recenzja gry

Powstanie Warszawskie nie ma jakoś szczęścia do dobrych gier. A szkoda, bo bohaterski zryw mieszkańców Warszawy to temat, który wydaje się kopalnią niesamowitych historii – o heroizmie, niezwykłych wydarzeniach, wszechogarniającym codziennym strachu, trudnych wyborach i zwyczajnych ludzkich dramatach. To historia, która w pełni zasłużyła na to, by w różnych ujęciach pokazywać ją nie tylko światu, ale też młodszym pokoleniom. Bo umówmy się – większość z nas Powstanie Warszawskie zna głównie z lekcji historii i corocznie obchodzonej rocznicy jego wybuchu. Instytut Pamięci Narodowej takiej szansy na popularyzację naszej historii upatrywał w WARSAW RISING: Miasto Bohaterów – projekcie, który wyrósł na podwalinach innej gry z 2019 roku. Niestety, udało się to raczej średnio. Bardzo średnio.

Nim przejdziemy do właściwej recenzji musicie wiedzieć coś o owej pierwszej grze z 2019 roku, z której „wyrosło” WARSAW RISING: Miasto Bohaterów. Gra była płata i nosiła nieco bardziej enigmatyczny tytuł – WARSAW. Czym była? W zasadzie niemal dokładnie tym samym – opowieścią o Powstaniu Warszawskim. „Niemal”, bo jednak po zawarciu 10-letniej umowy licencyjnej z Instytutem Pamięci Narodowej gra przeszła pewną metamorfozę. I to niekoniecznie na lepsze.

Warsaw Rising gra

Nie obyło się przy tym bez sporych kontrowersji, bo wraz z udostępnieniem darmowej wersji odświeżonej gry (IPN uznał, że to najlepsza promocja Powstania Warszawskiego), twórcy postanowili usunąć z obiegu tę „starą”. I choć później się z tego pomysłu wycofali, oferując możliwość grania również w pierwotną wersję, to jednak docelowo w obiegu pozostało jedynie WARSAW RISING: Miasto Bohaterów. Jeśli nie liczyć osób, które faktycznie zakupiły poprzedni tytuł przed oficjalną premierą tu recenzowanego i które otrzymały specjalny dostęp do pierwowzoru. Spytacie pewnie, czemu tak mocno o to walczono. Cóż – bo przejście pod skrzydła IPN w pewien sposób WARSAW wykastrowało.

gra o Powstaniu Warszawskim

WARSAW RISING: Miasto Bohaterów – co to jest za gra?

WARSAW RISING: Miasto Bohaterów to połączenie taktycznej strategii z elementami RPG i gry z gatunku visual novel. Mamy tu zatem komiksowo ilustrowaną opowieść o Powstaniu Warszawskim, w której taktyczne walki na tury przeplatają się z zarządzaniem drużyną w powstańczej kryjówce i poruszaniem się (a częściej nawet przekradaniem) po szczegółowo odwzorowanej mapie Warszawy z 1944 roku, gdzie namierzamy cele misji.

darmowa gra o Powstaniu Warszawskim

Akcja gry zaczyna się 1 sierpnia 1944 roku i kończy się dokładnie po 63 dniach, 2 października 1944 roku. W tym czasie wykonujemy szereg najróżniejszych misji, które w ten czy inny sposób powiązane są z prawdziwymi wydarzeniami z Powstania – od zdobycia gmachu Towarzystwa Ubezpieczeń Prudential, poprzez odbicie więźniów z „Gęsiówki”, aż po akcje z Borgwardem IV (ciężkim nosicielem ładunków wybuchowych) czy zdobycie budynku PAST-y.

Powstanie Warszawskie gra

Pod względem specyficznej, mrocznej stylistyki i poziomu trudności kolejnych starć WARSAW RISING: Miast Bohaterów może przywoływać skojarzenia ze słynnym już Darkest Dungeon – nazywanym przez niektórych Dark Soulsami turowych RPG’ów. Ale choć inspirację tamtym tytułem da się dostrzec także w kilku innych zastosowanych tu rozwiązaniach, czegoś tu wyraźnie zabrakło – czegoś, co mocniej spajałoby całą rozgrywkę, angażując nas także poza walką. Poza nielicznymi wyjątkami to ona obecnie gra tutaj pierwsze skrzypce.

Jest też oczywiście walor edukacyjny, bo poza przedstawieniem słynnych wydarzeń z Powstania Warszawskiego, łącznie z drastycznie spadającą liczbą mieszkańców, gra oferuje także bardzo rozbudowaną kronikę historyczną, w której w miarę postępów w grze odblokowywać będziemy całą masę najróżniejszych wpisów. Czy to jednak wystarczy, by nazwać grę udaną?

gra Warsaw Rising

WARSAW RISING: Miasto Bohaterów – ile trwa przejście gry?

Choć wszystko rozgrywa się tu na przełomie 63 dni, nie oznacza to automatycznie, że 63 razy będziemy wyruszać na ulicę Warszawy, by wypełnić powierzone nam zadania. Większość misji faktycznie trwa jeden dzień i składa się – w zależności od naszego stylu rozgrywki – z co najmniej kilku potyczek. Mamy tu jednak i przeskoki czasowe, i konieczność zarządzania rozrastającym się oddziałem pomiędzy misjami. Sporo też zależy od wybranego przez nas na początku zabawy poziomu trudności.

Efekt? Jedno przejście WARSAW RISING: Miasto Bohaterów zajmuje od 7 do 10 godzin. A dlaczego wspominam o jednym przejściu? Bo ten tytuł został tak skonstruowany, że do odblokowania wszystkich 15 dostępnych bohaterów konieczne jest kilka osobnych sesji. Nie mamy wpływu na to, jakie postacie dołączą do nas podczas pojedynczej rozgrywki, bo wszystko jest tutaj losowe, ale to właśnie historie tych postaci mają być niby jednym z motorów napędowych całej rozgrywki. Czy rzeczywiście są? W moim odczuciu – nie do końca, ale każdy powinien sam odpowiedzieć sobie na to pytanie, już po zagraniu w WARSAW RISING: Miasto Bohaterów.

Warsaw Rising Miasto bohaterów recenzja

WARSAW RISING: Miasto Bohaterów, czyli opowieść, której nie da się „wygrać”

No dobra, trochę tu przesadziłem, bo jak najbardziej w WARSAW RISING: Miasto Bohaterów da się zobaczyć napisy końcowe. Mało tego – to co ujrzymy po „przeżyciu” ostatniego dnia Powstania, zależy od tego, jak poradzi sobie nasza drużyna i kto z jej członków przeżyje, by można było opowiedzieć ich dalsze losy. Nie liczcie jednak na szczęśliwe zakończenie. Pod tym względem gra zawsze kończy się tak samo – kapitulacją Powstania. Każda rozgrywka różni się jednak tym co znajdzie się pośrodku – między początkiem a końcem bohaterskiego zrywu Warszawiaków.

Wszystko opiera się tu bowiem na wspomnianej już losowości. Losowe są misje, losowe starcia i losowy układ przeciwników, z jakimi przyjdzie nam się zmierzyć. Oznacza to ni mniej, ni więcej, że jeśli polegniemy całą drużyną podczas misji i spróbujemy podejść do niej ponownie, może się okazać, że otrzymamy zupełnie inne cele i zamiast atakowania czołgu przyjdzie nam walczyć z dużo słabszym niemieckim oddziałem.

Warsaw Rising gameplay

Warto w tym miejscu wspomnieć, że w przeciwieństwie do pierwowzoru, w WARSAW RISING: Miasto Bohaterów przydział misji jest całkowicie liniowy. Poprzednio powstańcza Warszawa podzielona była na sześć dzielnic – każda z własnymi zasobami, paskiem wyczerpania i morale mieszkańców, które to z biegiem czasu non stop spadało. A że w danym momencie mogliśmy ruszyć na pomoc tylko jednej z nich, wykonując na tym obszarze konkretne misje, efekt był raczej do przewidzenia – postępująca utrata terytoriów i kurczenie się zasobów niezbędnych do dalszej walki.

Trzeba przyznać, że ten system nie był – w końcu wyraźnie podkręcał atmosferę powoli umierającej nadziei na szczęśliwy finał. Niestety ktoś tam na górze uznał, że trzeba uprościć rozgrywkę, by stała się bardziej przystępna dla szerszego grona graczy. Szkoda tylko, że po drodze utracono owo specyficzne uczucie nieuchronności nadchodzącego końca. W WARSAW RISING po prostu dostajemy misje z rozdzielnika.

WARSAW RISING Miasto Bohaterów czy warto

Wojenna Warszawa w WARSAW RISING: Miasto Bohaterów

Każda misja w WARSAW RISING zaczyna się w zasadzie zawsze tak samo – od skompletowania czteroosobowego oddziału. Oczywiście, każda postać ma tu nieco inne umiejętności, które w miarę postępów w grze (i udziału danej postaci w kolejnych misjach) będziemy mogli rozwijać. Co istotne, w grze występują trzy rodzaje amunicji – do broni krótkiej, długiej i ciężkiej. To są nasze zasoby, które w czasie potyczek pozwalają na korzystanie z konkretnych zdolności. Gdy zatem w naszej drużynie znajdzie się postać korzystająca wyłącznie broni ciężkiej, brak pocisków może okazać się katastrofalny. Na szczęście jest jeszcze coś takiego jak… spacerek po mapie.

Warsaw Rising misje

Wykonując zadanie najpierw musimy namierzyć nasze cele. I właśnie tu pojawia się szczegółowo odwzorowana mapa wojennej Warszawy, której uliczkami się przekradamy, pod postacią symbolicznego żetonu. Czasem możemy natknąć się tutaj na dodatkowe zasoby, wpisy historyczne dotyczące wydarzeń czy budynków, a także różne wydarzenia specjalne. Może to być zwykły zwiastun nadchodzącej walki, ale też jakieś zdarzenie wymagające od nas podjęcia decyzji np. czy zdecydujemy się ocalić rodzinę folksdojczów przed samosądem, poczekać na wsparcie przed atakiem na „Gęsiówkę” czy przejść przez labirynt kanałów.

Warsaw Rising wybory

Warsaw Rising Miasto bohaterów

Czasem taka decyzja będzie wiązała się z wyborem konkretnego członka drużyny, dysponującego największą krzepą, zręcznością czy intuicją. Zły wybór może też niekiedy oznaczać spore straty zgromadzonych zasobów, śmierć cywilów, a nawet konieczność stoczenia wyjątkowo wymagającej walki np. stając naprzeciw Pantery. Co ciekawe, niektórych starć w WARSAW RISING: Miasto Bohaterów da się uniknąć, po prostu przemykając pomiędzy symbolizującymi zakres ich widoczności okręgami. Z pewnością przydaje się to na wyższych poziomach trudności, gdzie każdy zachowany nabój i każdy punkt zdrowia jest na wagę złota. O dziwo jednak sama walka, gdy ogarniemy już nieco panujące tu zasady (i rozwiniemy bohaterów) potrafi nawet sprawić niemałą frajdę.

Warsaw Rising - zasady walki

Warsaw Rising - trup

Nie da się zaprzeczyć, że podstawy systemu walki w WARSAW RISING zostały całkiem nieźle pomyślane. Mamy tu zatem podział na tury, w ramach których zarówno nasz oddział, jak i wróg, otrzymują określoną liczbę aktywacji. Jedna czynność to jedna aktywacja, a ruchy wykonywane są tutaj naprzemiennie. Co istotne, każdy bohater na początku tury dysponuje trzema punktami gotowości i tylko od nas zależy, którego z nich wykorzystamy podczas danej aktywacji. W ten sposób mamy większą elastyczność w wyborze umiejętności, choć i one potrafią być obwarowane konkretnymi wymogami np. co do odległości od celu, ilości potrzebnej amunicji, a nawet pozostałymi punktami gotowości.

Skomplikowane? Na początku może trochę. Później starcia potrafią dostarczyć nieukrywanej frajdy, gdy tylko ogarniemy rządzące nimi zasady… i zagryziemy zęby ze względu na mocno irytującą losowość. Bo tak naprawdę to od niej może zależeć, kto z naszej ekipy wróci do kwatery żywy, kto trafi do szpitala, by przez kilka dni leczyć tam rany, a kto znajdzie się w kostnicy. I z tym ostatnim wiąże się chyba największy mankament WARSAW RISING: Miasto Bohaterów.

Warsaw Rising gra

Wszystkie grzeszki WARSAW RISING: Miasto Bohaterów

Wiecie co powinno być najważniejsze w takiej grze jak WARSAW RISING? Zaangażowanie gracza nie tylko w opowiadaną historię, ale też losy owych głównych bohaterów tej opowieści. No bo skoro co jakiś czas do naszej drużyny dołącza jakaś barwna postać, to chciałoby się poznać jej pobudki, rozterki i dramaty. Niby to tutaj mamy – w postaci uzupełnianych wpisów w kodeksie. Tyle że są one tak lakoniczne, że w zasadzie trudno jakoś szczególnie związać się bohaterami gry. Tym samym utrata któregokolwiek z nich jakoś szczególnie nas nie boli.

Na domiar złego dodatkowe postacie, które sami werbujemy za zdobyte zasoby, gdy na przykład cały nasz główny oddział leczy rany, są nieomal bezimienne – bez tła historycznego czy jakichś szczególnych, rozwijanych umiejętności. Tych poświęcić podczas walki jeszcze łatwiej.

Warsaw Rising polegli bohaterowie

Niestety, moja lista zarzutów wobec WARSAW RISING: Miasto Bohaterów na tym się nie kończy. Denerwujące bywają tu niektóre wyjątkowo siermiężne rozwiązania, takie jak choćby wskazywanie celów podczas walki czy odblokowywane umiejętności pasywnych za zdobyte doświadczenie. To pierwsze nie raz spowodowało, że zaznaczyłem nie ten obszar, który chciałem zaatakować, to drugie zmusiło mnie do klikania we wszystko po kolei, bo, nie wiedzieć czemu – gra nie chciała „załapać” określonych ikonek.

Wisienką na torcie okazały się zaś błędy, którymi WARSAW RISING: Miasto Bohaterów uraczyło mnie na sam koniec opowieści. A to w finałowej walce jednej z ostatnich misji (po stoczeniu wcześniej kliku wcale nie takich łatwych potyczek) nie pojawiły umiejętności moich bohaterów, zmuszając mnie tym samym do rozpoczęcia całej misji od początku. A to znowu ostatni zabity przeciwnik z planszy co prawda zniknął, ale mając wciąż 2 punkty zdrowia uniemożliwił zakończenie zadania. I znów trzeba było zaczynać wszystko od nowa.

Warsaw Rising - błędy w grze

Warsaw Rising - bugi

WARSAW RISING: Miasto Bohaterów – czy warto zagrać?

Niestety, WARSAW RISING: Miasto Bohaterów nie jest i pewnie nigdy nie będzie (prace przy tym tytule zakończono w 2024 roku) spełnieniem marzeń o mocnej, porywającej i skłaniającej do zadumy grze o Powstaniu Warszawskim. To taki gatunkowy miszmasz, który – dla zwiększenia walorów edukacyjnych – pozbawiono części jego specyficznej atmosfery. Szkoda tylko, że zapomniano, iż gra nie powinna być jedynie encyklopedią i że najważniejsze jest budowanie w graczach zaangażowania w to co dzieje się na ekranie. Efekty widać w mieszanych opiniach na Steam i mocno spadającej liczbie graczy. Wspomniał o tym nawet NIK w swoim raporcie, punktując IPN za złe rozeznanie rynku i zakup licencji gry za, bagatela, 4,3 miliona złotych.

Warsaw Rising - walka z czołgiem

Możecie pomyśleć, że po tylu zarzutach napiszę wprost – nie warto. I tu Was zaskoczę, bo mimo wszystko uważam, że skoro możemy mieć ją za darmo, to każdy powinien choćby raz WARSAW RISING: Miasto Bohaterów uruchomić, sprawdzić ją, zagrać i spróbować wczuć się w te porażające wydarzenia sprzed lat. Może przy okazji 81. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego?

Warsaw Rising zwycięstwo

Zalety WARSAW RISING: Miasto Bohaterów

  • ważny historycznie temat
  • spore walory edukacyjne na temat wydarzeń z Powstania Warszawskiego
  • całkiem ciekawie zaprojektowane podstawy systemu walki
  • rozgrywka może stanowić spore wyzwanie
  • starcia z czasem potrafią sprawiać satysfakcję
  • ciekawa i całkiem klimatyczna oprawa wizualna
  • gra dostępna za darmo

Wady WARSAW RISING: Miasto Bohaterów

  • okrojona zawartość względem pierwowzoru z 2019 roku
  • zupełnie nieangażująca fabuła i bohaterowie, na których nam nie zależy
  • część zdarzeń losowych, które właściwie nie wpływają na nic
  • olbrzymia losowość, która potrafi w jednej chwili zepsuć nawet najlepiej idącą misje
  • siermiężność niektórych rozwiązań w systemie walki
  • wysoki poziom trudności nie każdemu przypadnie do gustu
  • niesamowicie irytujące błędy pod koniec gry

Nasza oceny gry WARSAW RISING: Miasto Bohaterów (PC) – 6/10

Komenatarze

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Komentarze są dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników.
Logowanie lub darmowa rejestracja.

Zobacz też…

Najnowsze